Luksemburskie


LUKSEMBURSKIE

„Den Harry Potter an den Alchimistesteen”

Wiadomość o powstaniu luksemburskiej wersji „Harry’ego Pottera” zaskoczyła mnie – zapewne głównie przez wzgląd na to, że nie miałem bladego pojęcia o tym, że język luksemburski w ogóle istnieje. Niemniej ogarnęło mnie ciepłe, miłe uczucie. W końcu każda kolejna translacja oznacza jedynie to, że „Harry” jest i nadal pozostaje popularny. Jednak bardzo nie po drodze było mi zdobyć to wydanie. Luksemburg – choć wydaje się tak bliski, by jedynie wyciągnąć ku niemu rękę, w istocie przez pewien czas pozostawał dla mnie nieosiągalny. Jednym z powodów były wysokie koszty transportu książki. Nie śpię na pieniądzach, wiodę zwyczajne życie za parę groszy. Może warto więc to w końcu powiedzieć – bardzo często nie stać mnie na nowe książki, wobec czego imam się przeróżnych sposobów pozyskiwania ich do zbioru, bądź wykorzystuję okazje i dane mi szanse. Tak też było z luksemburskim wydaniem. Mając wsparcie finansowe, mogłem przeznaczyć je na zakup jednego wydania luksemburskiego, bądź dwóch, a nawet trzech książek w innych językach. Wybrałem luksemburskie. Na tańsze książki łatwiej jest uzbierać pieniądze, droższe często są odkładane na daleki plan. Mógłbym zatem powiedzieć, że to LUKSemburskie wydanie jest dla mnie LUKSusowe. I nie ma w tym, ani krztyny przesady.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz