KSIĘGA CZARÓW: ROZDZIAŁ 5.


W ostatnim rozdziale omawiane są potężne zaklęcie stosowane w czasie pojedynków. Istnieją tacy, którzy uważają, że młodych czarodziejów i czarownic nie powinno się uczyć sztuki magicznych pojedynków. Niestety, magiczny świat jest bardzo niebezpiecznym miejscem. Zaklęcia poznane w tym rozdziale umożliwią ci radzenie sobie z niebezpieczeństwami, umożliwiając ci niszczenie przeszkód i rozbrajanie wrogich czarodziejów. Na koniec nauczysz się potężnego zaklęcia ochronnego, do którego będzie niezbędna zdobyta przez ciebie wiedza magiczna. Jesteś blisko udowodnienia, że nadajesz się na czarodzieja bądź czarownicę. Potrzebne będą stalowe nerwy.

ZAKLĘCIE ROZBRAJAJĄCE – EXPELLIARMUS

Zaklęcie rozbrajające sprawi, że różdżka przeciwnika, lub dowolny trzymany przedmiot, wyleci mu z ręki. Historycy wciąż sprzeczają się co do tego, jak powstało to zaklęcie. Niektórzy twierdzą, że stworzył je sam Merlin, inni, że pojawiło się na Madagaskarze już w jedenastym wieku.

Zaklęcie rozbrajające jest podstawą oficjalnego pojedynku czarodziejów – rozbrojenie przeciwnika jest uznawane za honorowe zwycięstwo. Niestety, prawdziwe pojedynki rzadko są honorowe. Wrodzy czarnoksiężnicy użyją przeciwko tobie nieuczciwych zagrań (nie mówiąc już o tym, co zrobią inni uczniowie).

Historia zaklęcia:
Według autorki tej księgi, prawdopodobnym twórcą zaklęcia rozbrajającego była młoda czarownica Elizabeth Smudgling, która wzięła udział w turnieju w Dartmoor w 1379 roku. Uczestnicy zjechali się z całej Europy, by wziąć udział w zawodach, które odbywały się nocą, z dala od oczu ciekawskich mugoli. Według ówczesnych źródeł, turniejowe pojedynki stały na niesłychanie wysokim poziomie. Wreszcie na placu pozostało czterech uczestników: trzech czarodziejów i angielska czarownica, Elizabeth Smudgling. Sędziowie turnieju – czarnoksiężnicy i czarodzieje z różnych narodów przemówili do czterech zawodników przed rozpoczęciem ostatnich trzech pojedynków. „Myślcie o rzeczach wielkiego kalibru!”, wołali. „Większego, niż można wymarzyć! Dzisiejszej nocy pokażcie najwspanialszą magię. Niechaj przyszłe pokolenia pozazdroszczą, że mogliśmy być jej świadkami!”. Po tych słowach pierwsi półfinaliści wkroczyli na arenę. Budujące słowa o wielkości wciąż dźwięczały w ich głowach, więc pierwszy czarodziej zmienił się w byka i począł szarżować. Wyglądało, że drugi nie ma szans, lecz umysł podpowiedział mu, by zmienił się w żmiję, która ukąsiła go w kopyto i obaliła konającego na ziemię. Drugi czarodziej zmierzył się z trzecim. Przywołał olbrzymią chmurę burzową, która przemoczyła zimnym deszczem przeciwnika i zmusiła go do unikania piorunów do czasu, kiedy wpadł na pomysł przywołania potężnej trąby powietrznej, która przegnała burzę, zagarniając przy okazji sędziów, większość widzów i wiele drzew. Zebranie wszystkich z powrotem zajęło kilka godzin. Wszyscy obawiali się, co też trzeci czarodziej mógłby zrobić w pojedynku. Sędziowie próbowali przekonać Elizabeth Smudgling, aby z nim nie walczyła, zapewniając, że lepiej będzie po prostu dać mu ten puchar, żeby nikomu więcej nie stała się krzywda. Elizabeth, jednakże, odmówiła. Na trzy, czarodziej otworzył szeroko usta, aby wypowiedzieć długą i skomplikowaną inkantację, która, gdyby był ją w stanie dokończyć, przywołałaby potężną górę i przygniotłaby Elizabeth. Szkopuł tkwił w tym, że zdążyła po cichu powiedzieć „Expelliarmus” przez co natychmiastowo pozbawiła go źródła wszelkiej mocy. Elizabeth otrzymała tytuł „Mistrza Pojedynków”, zaś zaklęcie rozbrajającego stało się najważniejszym w arsenale każdego pojedynkującego się czarodzieja.

ZAKLĘCIE REDUKCJI – REDUCTO

Dzięki temu potężnemu zaklęciu, czarodzieje mogą rozbijać przeszkody na kawałki. Z oczywistych powodów należy zachować olbrzymią ostrożność podczas nauki i ćwiczenia tego zaklęcia, aby uniknąć sprzątania po lekcjach, gdyż niezwykle łatwo jest zawalić sufit w Sali lub obrócić biurko nauczyciela w stertę trocin.

ZAKLĘCIE OSZAŁAMIAJĄCE – DRĘTWOTA

Zaklęcie oszałamiające jest niezbędne podczas pojedynków. Ogłusza każdego, kogo trafi. Z tego zaklęcia bardzo często korzystają treserzy smoków i inni magizoolodzy, żeby poradzić sobie z niebezpiecznymi stworzeniami oraz aurorzy, łowcy czarnoksiężników, pracujący dla Ministerstwa Magii.

ZAKLĘCIE PATRONUSA – EXPECTO PATRONUM

To starożytne zaklęcie przywołuje magicznego strażnika, projekcję twoich wszystkich pozytywnych emocji. Zaklęcie Patronusa jest bardzo trudne – wielu czarodziejów i wiele czarownic nie jest w stanie przywołać materialnego patronusa, strażnika przyjmującego z reguły kształt zwierzęcia, z którym rzucający odczuwa niezwykle silną więź.

Prawidłowo rzucone Zaklęcie Patronusa zapewnia rzucającemu ochronę, która przewyższa najsilniejsze zaklęcia tarczy i umożliwia mu oparcie się straszliwej mocy stworzeń takich jak dementorzy. Ze starożytnych drzeworytów i zwojów jasno wynika, że Zaklęcie Patronusa istnieje od zarania dziejów. Na przestrzeni wieków wiele razy próbowano znaleźć prostszy sposób na przywołanie patronusa lub podobnej osłony przed czarną magią, ale wszystkie próby zakończyły się niepowodzeniem. Jeżeli szukasz najlepszego zaklęcia przed złymi stworzeniami, jedynym sposobem jest idealne opanowanie Zaklęcia Patronusa. Do czarodziejów i czarownic z wyjątkowymi patronusami zaliczają się: Hedley Fleetwood (mamut włochaty: patronusy o postaci wymarłych gatunków są bardzo rzadkie), Andros Niezwyciężony, jedyny czarodziej, który przywołał patronusa gigantycznych rozmiarów i Sympodia Rawle (biedronka: pomimo niewielkich rozmiarów, ten patronus był niezwykle potężny).

Historia zaklęcia:
Możesz mieć swoje podejrzenia, ale nigdy nie będziesz miał pewności, jaką formę przybierze twój patronus, póki go nie przywołasz. Moc patronusa, jak i dziwne właściwości tej mocy, są doskonale opisane w starożytnej historii pewnej sieroty, chłopca zwanego Illyius, którego patronus zapisał się w historii czarodziejów. Illyius żył dawno temu w górskiej wiosce pośród gęstego lasu, w którym żył też czarnoksiężnik Raczidian zamieszkujący mroczne zamczysko chronione przez dementorów. Te złowrogie, pozbawione twarzy stwory sieją wokół siebie trwogę i przygnębienie wysysając dusze ludzi, których wolę uda im się osłabić. Przez wiele lat Raczidian nie atakował mieszkańców wioski, a żyły tam czarownice oraz czarodzieje. Oni z kolei unikali tej części lasu, w której mieścił się jego zamek. Wiedząc, że dementorzy przemierzają leśne głębiny, każde następne pokolenie mieszkańców wioski uczono Zaklęcia Patronusa, jedynego zaklęcia, które działało na te stwory. Wielu jednak nie udało się opanować tego trudnego zaklęcia, ale w wiosce zawsze żyło dostatecznie dużo patronusów, aby móc obronić się przed dementorami na wypadek, gdyby Raczidian wydał rozkaz ataku. Gdy Illyius miał siedemnaście lat, starszyzna nauczyła go tego mocarnego zaklęcia. Illyius, młodzieniec bardzo nieśmiały i małomówny, przywołał patronusa, ale ku jego rozczarowaniu, przybrał on formę myszy. Świadkowie wybuchnęli śmiechem, ponieważ nikt wcześniej nie widział tak słabego patronusa, a starszyzna doradziła chłopcu, żeby nigdy więcej nie korzystał z zaklęcia. Wkrótce po tym wydarzeniu, piękna Eliana, z którą Illyius nigdy nie nawiązał rozmowy ze względu na swoją nieśmiałość wpadła w oko Raczidianowi, gdy zbierała w lesie jagody. Raczidian uznał, że byłaby z niej doskonała żona. Raczidian wysłał list do rodziców Eliany, ale oni nie wyrazili zgody na ślub. Raczidian zagroził całej wiosce zapowiadając jej oblężenie, po którym pozwoli dementorom na wybicie mieszkańców, jeżeli nie przyślą do niego Eliany. Po naradzie, starszyzna ustaliła, że mieszkańcy będą się bronić. Elianę umieszczono w niewielkiej chatce – domy Illyiusa, którym dotychczas mieszkał samotnie. Miał jej teraz dotrzymywać towarzystwa, ponieważ jego patronus był zbyt słaby, by móc pomagać. Kolejne fale dementorów atakowały wioskę. Z początku patronusom mieszkańców (a były to niedźwiedzie, wilki i dziki) udawało się bronić, ale z czasem liczebność dementorów stawała się przytłaczająca. Patronusy poczęły uginać się pod ich naporem, zaś czarownice i czarodzieje, którzy je przywołali, albo padali z wyczerpania, albo uciekali. „Zróbże coś!”, Eliana błagała Illyiusa. Młodzian przywołał swojego patronusa, a mysz lśniła niczym gwiazda, gdy zwinnie przemykała przez uciekający motłoch. Jej światło było tak potężne, że pomimo swoich niewielkich rozmiarów, powstrzymała dementorów. Raczidian, rozwścieczony, że coś tak lichego powstrzymuje jego armię, postanowił dołączyć do dementorów. Zapomniał, że przywołać Patronusa mogą tylko ludzie o czystym sercu i chciał wezwać obrońcę, który osłoniłby go przed blaskiem myszy Illyiusa. Dopiero wtedy, po raz pierwszy, dowiedzieliśmy się, co się stanie, gdy niegodny, lecz potężny czarodziej spróbuje użyć Zaklęcia Patronusa. Larwy wystrzeliły z różdżki Raczidiana. Oblepiły go całego tak, że nie było go widać i na oczach przerażonych mieszkańców, został przez nie pożarty. Illyius został okrzyknięty wielkim bohaterem, poślubił Elianę i żyli długo i szczęśliwie. Od tego czasu nie było w całej wiosce bardziej zasłużonego i bardziej podziwianego patronusa niż mała, zwinna mysz.

Żałosna oda Roztrzęsionego Quintusa

Nigdy nie widziałam czarownika tak osobliwego jak Quintus Harcourt Ballyfumble Stranger,
prócz imienia, jakże niezwykłego, stronił od zagrożeń zwanych w Anglii: „danger”.
Każdy nagły dźwięk, brzęk, szczęk czy skrzypnięcie
sprawiały, że się chował lub wiał, co sił w nogach.
Koledzy zaczęli szydzić z niego zacięcie,
bo któż lubi tchórzy, w których tętni trwoga?
„Wszyscy się boimy, gdy dzieje się co złego”,
uspokajał ojciec Quina:
„Każdy zna to uczucie, gdy kruche serce drży przejęte do żywego,
nogi są jak z waty, a w piersi jeno kłucie,
lecz ten stan, choć jest całkiem normalny,
można pokonać, synu, więc nie trać nadziei”.
Na co Quintus w te słowa, zimne i formalne:
„ojcze, masz mnie za niedojdę, zakałę czarodziei,
czemu mam walczyć i narażać zdrowie, bezpieczeństwo nade wszystko – to moje kredo! Otwarta walka to głupstwo, co się zowie, a ci co myślą inaczej, to po prostu bredzą.
Quintus swej różdżki nie używał prawie wcale,
chyba, że się bronił lub wymykał z opresji.
Lecz tego dnia różdżka jęła działać ociężale i czar jej prysł,
pewnie sczezła ze wstydu pogrążona w depresji.
Morał jest jasny, nie nazwie go nikt bujdą,
którą cechę zatem przedkładać nad płochliwość?
Niedostatek czego czyni maga niedorajdą
i moc jego magiczną poddaje w wątpliwość?

ROZDZIAŁ ZAGADEK

Znasz odpowiedź na to ważkie pytanie?
Cechuje cię pracowitość, co budzi me uznanie.
Co mogło uratować potworną piątkę, jak sądzisz?
Znasz te historie, z odpowiedzią nie zbłądzisz.
Tak, tak, ćwiczenia! Codzienna praktyka -
to one zmienią neofitę w magika!
Choć i z Rose, tu posłużę się przykładem,
chciała dojść do wprawy nikłym pracy nakładem.
Ponadto bystrość i skupienie pozwolą zajść daleko i przeżyć oświecenie.
Roztargnienie to wróg, jak głoszą magii repetytoria,
a potwierdzają to Douglas i jego historia.
Kluczem do sukcesu wyłącznie ciężka praca,
Angus tego nie pojął, bo zwykły z niego pacan.
Do tego cierpliwość, niezwykle cenna cnota,
Angus jej nie miał, no cóż – to niemota.
Gdy walczysz z bestią, co kły kryje wśród futra,
wykaż się przebiegłością, by doczekać jutra.
By uniknąć błędów biednego Morgana,
używaj sprytu, a czeka cię wygrana.
Wobec zagrożenia sprzymierzeńcem odwaga,
Quintusowi jej nie stało, co tylko złość mą wzmaga.
Odnaleźć w sobie śmiałość, by zdobyć uznanie,
kto tego nie pojmie, w cieniu pozostanie.
Wszystkie cechy, przywary i właściwości opisane tutaj,
starannie dla potomności są niezbędne, jeśli chcesz osiągnąć wprawę,
A teraz zmykaj, sio! Walcz o słuszną sprawę,
po czym machnij różdżką i wymów inkantację.
Spraw, by twe czary uznano za rewelację,
by gapie przecierali oczy z wrażenia,
wzbudź powszechny podziw i spełnij marzenia.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz