KSIĘGA CZARÓW: ROZDZIAŁ 4.


ZAKLĘCIE PRZYWOŁUJĄCE – ACCIO

Zaklęcie przywołujące to jeden z najstarszych i najbardziej przydatnych czarów. Pozwala czarodziejom przywoływać do siebie przedmioty za pomocą machnięcia różdżki. Większość sprzedawanych współcześnie przedmiotów magicznych zawiera zabezpieczenia przed kradzieżą, uniemożliwiające przywołanie ich przez kogokolwiek poza właścicielem.

Kiedy opanujesz to zaklęcie, zdołasz przywołać dowolny potrzebny ci przedmiot (oczywiście pod warunkiem przestrzegania Międzynarodowego Kodeksu Tajności Czarów, żaden przedmiot nie powinien być bowiem przywoływany, jeśli podejrzewasz, że przeleci przed nosem jakiemuś Jugolowi). Zaklęcie przywołujące nie zadziała na większość żywych stworzeń, te zaś, które można przywołać, rzadko są tego warte (na przykład gumochłony).

Historia zaklęcia:
Zaklęcie przywołujące może wydawać się bardzo prostym zaklęciem, ale jego złe strony zostały ukazane przez grupę antymugolskich czarodziejów, która w 1743 roku wypowiedziała wojnę „mugolskim zwyczajom i zachowaniom”. Nazywając siebie „Accionitami”, za cel postawili sobie żyć w sposób wykraczający poza „małostkowe problemy mugoli”. Ich przywódcą był czarodziej Gideon Flatworthy, którego Prorok Codzienny nazwał kiedyś nie tyle czarodziejem, ile głupim, leniwym grubasem, który przez cały dzień leży na dość cuchnącej poduszce oczekuje, że ludzie będą go za to podziwiać”. Gideon Flatworthy ogłosił, że Accionici, jak sama nazwa wskazuje, nie będą nigdy nic przynosić, podnosić ani nosić „gdyż czarodzieje, w odróżnieniu od mugoli, nie są zwierzętami jucznymi, ale lepszymi istotami wyższego rzędu” i że wszystko, co jest potrzebne, powinno zostać przywołane za pomocą magii. Niestety, Accionici prawie natychmiast wpadli w tarapaty. Odmawiając wykonania czynności tak przyziemnej i wymagającej wysiłku, jak odwiedziny w banku Gringotta, szybko stracili wszystkie pieniądze. Flatworthy, który nie uznawał kultu pracy stwierdził, że najlepszym rozwiązaniem jest użycie Accio i przywołanie złota. Jak powiedział, tak też zrobił, wskazując różdżką w kierunku pobliskiego warsztatu goblinów. W pewnym sensie jego plan zadziałał. Kilka drogocennych sztuk goblińskiej biżuterii (jeszcze niedokończonych, więc pozbawionych zaklęć chroniących przed kradzieżą) wleciało w te pędy przez okna siedziby Accionitów. Dureń Flatworthy wciąż zastanawiał się, jak sprzedać skradzione skarby bez ruszania się z poduszki, gdy grupa wściekłych goblińskich złotników wpadła przez drzwi, uzbrojona w miecze i żądna krwi Accionitów. Flatworthy i jego towarzysze natychmiast się deportowali i założyli nową siedzibę w mrocznej piwnicy. Zdając sobie sprawę z tego, że gobliny wciąż pałają żądzą zemsty, a także na skutek rosnącego poczucia głodu i pragnienia Flatworthy wykonał próbę przywołania jedzenia i picia do podziemnej kryjówki. Co nie powinno dziwić, widok ciast i wina lecących w kierunku kryjówki Accionitów natychmiast zaalarmował gobliny co do miejsca pobytu Accionitów i zostali oni zmuszeni do ponownej deportacji tym razem do jaskini w pobliżu Pembrokeshire. Na tym etapie większość Accionitów miała już serdecznie dość przywództwa Flatworthy’ego i wielu z nich zaczęło dochodzić do wniosku, że chyba lepiej już wykonywać mugolskie czynności takie jak robienie zakupów czy nawet praca, byleby nie umrzeć z głodu w jaskini. Ostatecznie Flatworthy został sam, tracąc zmysły z głodu i zimna, a mimo to wciąż nie przyznawał się do popełnionych błędów. Eksperci wciąż spierają się co do przyczyn popełnienia przez niego ostatniego z głupich czynów. Większość mędrców uważa, że zwariował z głodu, chociaż niektórzy twierdzą, że jego śmierć symbolizuje cały jego wcześniejszy żywot. Fakty są takie, że 18 września 1743 roku Flatworthy postanowił przywołać całą farmę, włącznie ze zwierzętami, przytulną chatką i dobrze zaopatrzoną spiżarnią. Budynki, rzecz jasna, nie ruszyły się, za to siny z wściekłości farmer podążył za swoimi lecącymi krowami aż do jaskini, gdzie odkrył martwego Flatworthy’ego, wciąż leżącego na swojej poduszce, przygniecionego stogami siana i zwierzętami.

ZAKLĘCIE ODCINAJĄCE – DIFFINDO

Dzięki zaklęciu odcinającemu przecinanie lub rozrywanie przedmiotów to wyłącznie kwestia kontrolowania różdżki. Czar ten może być bardzo precyzyjny w odpowiednich rękach, a zaklęcia odcinającego używa się w wielu czarodziejskich rzemiosłach. To bardzo przydatne zaklęcie powinno się ćwiczyć zachowując ostrożność – jeden niewłaściwy ruch różdżką może wyrządzić ogromne szkody.

Historia zaklęcia:
Zaklęcie odcinające zostało stworzone w piętnastym wieku, przez szwaczkę-czarodziejkę, Delfinę Crimp, której zamysłem było wynalezienie prostej i wygodnej metody na odcinanie tkanin i nitek. Przed wprowadzeniem do obiegu tego przydatnego i precyzyjnego zaklęcia, czarodzieje musieli palić lub odrywać wszystko, co chcieli odciąć. Warto wspomnieć, że mimo iż wynalazek madame Crimp bardzo pomógł jej w pracy, niemalże kosztował ją życie. Czarownice i czarodzieje byli wszak prześladowani w piętnastym wieku, więc madame Crimp, która była trendsetterką wśród londyńskich szwaczek, wolała udawać, że nie dysponuje żadną mocą magiczną. Niestety, piękno tworzonych przez nią sukni i płaszczy wywoływała zajadłą zazdrość innych krawców, z których wielu podejrzewało, że madame znała jakąś tajemnicę, dla nich niedostępną. Nawet najmniej urodziwe kobiety wyglądały pięknie w stworzonych przez nią strojach. Z upływem dni, Delfina stawała się coraz bogatsza i sławniejsza. Jeden z jej rywali, mugol Snickerton, zgłosił się pod przebraniem do pracy w zakładzie madame Crimp. Po kilku tygodniach wciąż nie posiadał żadnych dowodów na użycie magii poza tym, że w pracowni madame Crimp nie było nożyczek. W końcu pewnej nocy, owinąwszy się uprzednio w belę aksamitu zobaczył jak madame Crimp wycinała skomplikowany wzór za pomocą różdżki. Następnego dnia Snickerton poprowadził bandę ludzi, aby pojmać wiedźmę. Zapędzona w kozi róg w swoim sklepie, nie była w stanie wytłumaczyć, dlaczego nie posiada nożyczek. Snickerton nalegał, żeby związać jej ręce, aby nie rzuciła żadnej klątwy i wyruszył na poszukiwanie różdżki. Przysięgał, że widział ją w rękach madame. Jednakże po kilku godzinach powrócił z pustymi rękami i jego kompani zaczęli powątpiewać w jego słowa. W pewnej chwili madame Crimp poprosiła o rozwiązanie rąk, aby mogła przynajmniej podrapać się po podbródku, na którym zakwitła spora krosta. Nie widząc w tym nic złego, jej oskarżyciele się zgodzili. Gdy madame Crimp dotknęła krosty, wyskoczyła ona z jej twarzy, okazując się w istocie ukrytą różdżką. Madame błyskawicznie deportowała się wraz z olbrzymim workiem złota i nigdy więcej nie widziano jej w Londynie. Tymczasem, od tego momentu, Snickerton nie był w stanie uszyć żadnego ubrania, gdyż niezależnie, jak dobrze zamykał pracownię na noc, każdego ranka znajdował ubrania pocięte na kawałki. Legenda głosi, że popadł w obłęd i zmarł w przekonaniu, że wszędzie ganiała go niewidzialna para nożyczek.

ZAKLĘCIE IMPEDIMENTO

Szybkie użycie zaklęcia może na chwilę zamrozić napastnika lub powstrzymać magiczną bestię. Czar ten jest ważnym elementem arsenału każdego czarodzieja. Trafienie zaklęciem nie wyrządza krzywdy, jeśli jednak obiekt znajduje się w dziwnej pozycji, może mu być niewygodnie.

ZAKLĘCIE UTWARDZAJĄCE – DURO

Zaklęcie utwardzającego zmieni obiekt w kamień. Zdziwisz się, jak bardzo może się to przydać. Oczywiście większość uczniów rzuca to zaklęcie wyłącznie na plecaki kolegów, albo do zmiany dyniowych pasztecików w kamień tuż przed tym, jak ktoś się w nie wgryzie. Niemądrze jest próbować tej wrednej sztuczki na nauczycielach.

RYMOWANKA PRZYGŁUPIEGO MORGANA

Morganem zwany czarodziejstwa akolita
słyszy od szefa swego: „masz gorgonę schwytać!”
Tak paskudna to kreatura,
że na samą myśl o niej cierpnie skóra.
Rusz zatem głową, co w czapce ukryta
Gorgona była nieulękła, stworzenie to cwane
Morgan zaś był tchórzem, do tego baranem.
Już samo jej spojrzenie zmieniało ludzi w kamienie,
twory na wieki spetryfikowane.
Koledzy Morgana rzekli mu: „planu wymaga to przedsięwzięcie”,
niestety, myślenie jako czynność odrzucał zawzięcie.
„Nie ma co kruszyć kopii, wezmę jeno sznurek z konopii,
schwytam ją nim rzuci zaklęcie”.
Spróbował więc Morgan zajść od tyłu bestię,
a ja zawczasu wtrącę pewną kwestię:
tak się składa, że lustro stworzono, by w tył przez nie patrzono
i właśnie tak Gorgona dostrzegła Morgana,
dwie pary oczu w lustrze się spotkały
i Gorgona przejrzała jego spisek mały
A że żadne nie chciało mitrężyć czasu,
Morgan stanął jak wryty wśród kamieni lasu.
Nigdy nie powrócił, jego kres nastąpił.
Co miała Gorgona, czego los chłopcu poskąpił?
Jakie cechy były jej silną stroną?
Jaki atrybut mógłby pomóc z tym stworem się zmierzyć,
czym trzeba się wykazać, by tę walkę przeżyć?
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz