KSIĘGA CZARÓW: ROZDZIAŁ 3.


ZAKLĘCIE ŻŁOBIĄCE – DEFODIO

Dzięki zaklęciu żłobiącemu, czarownice i czarodzieje z łatwością mogą drążyć ziemię i kamień. Od młodych adeptów zielarstwa szukających wnykopieńki po łamaczy klątw szukających skarbów w starożytnych grobowcach magów – wszyscy oni posiłkują się zaklęciem żłobiącym, by ułatwić sobie pracę.

Zaklęcie powielające (lub Gemino jak jest często nazywane) zostało odkryte przez dwie czarownice – bliźniaczki: Heliksę i Syneę Hyslop. Po tym jak ta ekscentryczna i żyjąca w odosobnieniu para zmarła, ich krewni zorientowali się, że w posiadłości, w której mieszkały, znajdowały się identyczne kopie wszystkiego, łącznie z ręcznie napisanymi instrukcjami do rzucania zaklęcia leżące obok siebie na dwóch identycznych stolikach. Zaklęcie powielające sprawiało kłopoty od chwili jego odkrycia. Wiele sporów dotyczyło tego, czy przedmiot stworzony za jego pomocą miał równą wartość co oryginał. Z racji tego, że oba przedmioty na początku są dokładnie takie same, trudno to stwierdzić, ale kopia z reguły gnije i niszczy się dużo szybciej. Jedną z wad zaklęcia, która nigdy nie została wyeliminowana jest to, że nikt nie może go przerwać poza osobą, która je rzuciła. Jeżeli z jakiegoś powodu się jej przerwie, przedmiot będzie się powielał przez wiele godzin, a nawet dni, dopóki kopie nie zaczną się psuć.

ZAKLĘCIE NAPRAWIAJĄCE – REPARO

Za pomocą zaklęcia naprawiającego możesz reperować uszkodzone przedmioty. Wypadki się zdarzają, dlatego trzeba wiedzieć, jak naprawiać swoje błędy. Niezdarni uczniowie powinni jednak pamiętać, że znajomość zaklęcia naprawiającego nie zwalnia ich z obowiązku nauki bezpiecznego obchodzenia się z przedmiotami.

Ten prosty czar zadziała na większość materiałów, choć niektórych uszkodzeń spowodowanych rzadkimi i potężnymi czarami, nie można naprawić tym zaklęciem. Pamiętaj, że zaklęcia naprawiającego pod żadnym pozorem NIE MOŻNA rzucać na ludzi ani na zwierzęta. Próby zasklepienia ran za pomocą tego zaklęcia mogą powodować poważne obrażenia. Ten czar służy wyłącznie do naprawiania materii nieożywionej.

Historia zaklęcia:Przez całe wieki używano wielu zaklęć do naprawy, ale najskuteczniejsze i najpotężniejsze zostało wynalezione przez Orabellę Nuttley w osiemnastym wieku. Była urzędniczką w Ministerstwie Magii, w Departamencie Niewłaściwego Używania Czarów. Nadzwyczajna nieśmiałość Orabelli przeszkodziła jej w karierze. Skromna, unikająca zabierania głosu na zebraniach i pesząca się, gdy ktoś do niej mówił Orabella otrzymywała proste zadania biurowe, takie jak segregowanie dokumentów, odkurzanie czy czyszczenie sów. Jednakże w domu Orabella spędzała wolny czas eksperymentując z zaklęciami. Miała nadzieję, że uda jej się zwiększyć swój młodzieńczy urok. Kompletny przypadek sprawił, że objawiły się prawdziwe talenty Orabelli. W 1754 roku dwaj najpopularniejsi latacze na miotłach – Torquil MacTavish ze Szkocji i Silnio Astolfi z Włoch zgodzili się wziąć udział w publicznym wyścigu z Aberdeen do Rzymu. Wyścig miał odbyć się w nocy, aby nie przyciągać uwagi mugoli, a reprezentanci każdej ze stron mieli czekać na linii mety wyścigu, który zapowiadał się wybornie. Orabella została poproszona o zajęcie się bagażem i dopilnowanie świstoklików. Końcówka wyścigu była tak ekscytująca, jak się tego spodziewano, ale z nieoczekiwanych powodów. Przed świtem Astolfi i MacTavish pojawili się na horyzoncie, zmierzając w stronę Koloseum. W tym właśnie momencie wywiązała się walka pomiędzy zwolennikami obu czarodziejów. Po dziś dzień nikt nie wie dokładnie, co się stało, ale nastąpił wielki wybuch, a gdy dym się przerzedził Silnio Astolfi został zamieniony w kurczaka, kolana Torquila MacTavisha były tył na przód, a Koloseum obrócono w ruinę. Przez kilka następnych minut wyglądało na to, że będzie to największe w historii złamanie Międzynarodowego Kodeksu Tajności Czarów. Nie dość, że nikt nie wiedział, jak naprawić tak olbrzymie zniszczenia, to na dodatek wybuch obudził połowę Rzymu. I w tym momencie Orabella Nuttley wystąpiła przed szereg i kilkoma machnięciami różdżki odbudowała kilka kolumn za pomocą własnego zaklęcia naprawiającego. Zaskoczeni jego skutecznością ministrowie poprosili ją, aby nauczyła ich tego nowego zaklęcia i zanim pierwsi mugole ubrali się i dotarli na miejsce, nie znaleźli tam nic poza Koloseum w dokładnie takim stanie jak przed wybuchem oraz kilku dziwnie ubranych mężczyzn, którzy próbowali uspokoić kurczaka. Orabella otrzymała Order Merlina Pierwszej Klasy, a jej zaklęcie naprawiające weszło do powszechnego użycia.

ZAKLĘCIE CZYSZCZĄCE – CHŁOSZCZYŚĆ

Począwszy od plam z dyniowego soku, przez żabie wnętrzności, kończąc na śladach smoczego ognia, zaklęcie czyszczące rozwiąże problem.

Jeżeli dorastało się w domu, w którym służyły skrzaty domowe, to można uważać, że korzystanie z magii w celu sprzątania jest poniżej godności. Ale pamiętaj, kiedy po raz pierwszy staniesz przed koniecznością usunięcia plamy z odorosoku ze szkolnego krawata bez pomocy skrzata, podziękujesz losowi za to, że znasz zaklęcie czyszczące.

ZAKLĘCIE TARCZY – PROTEGO

Zaklęcie tarczy to podstawowy czar bojowy, niezbędny podczas pojedynków. Chroni rzucającego przed inkantacjami ofensywnymi. To zaklęcie ci się nie przyda, jeżeli nie masz refleksu. Jeżeli chcesz je opanować, sugeruję poćwiczyć odbijanie prawdziwych klątw. Nic tak nie motywuje do nauki zaklęć obronnych jak bycie trafionym klątwą swędzących uszu lub urokiem galaretowatych nóg.

Historia zaklęcia:
Istnieje wiele zaklęć obronnych, ale do codziennego użytku to właśnie nadaje się najlepiej. Najsłynniejsze jego użycie odnotowano w 1484 roku w wiosce Poppleton w Anglii. W pobliżu wioski znajdował się zamek hrabiego Paunchleya. Hrabia był tyranem, który zmieniał życie mieszkańców wioski w piekło. Wymyślał straszliwe kary za najmniejsze przewinienia: dzieci przyłapane na zjadaniu jabłek, które spadały z jego drzew były bite, młode kobiety, które nie dygały odpowiednio nisko, gdy arystokrata przechodził, były zmuszane do służby w zamku, mężczyźni, którzy narzekali lub przeciwstawiali się władzy hrabiego, znikali w tajemniczych okolicznościach.

Pewnego dnia, hrabia zorganizował turniej rycerski na terenie zamku, na który przybyć mieli arystokraci z całej okolicy. Hrabia oznajmił, że cała wioska miała przybyć na turniej i obserwować oraz kibicować mu w starciach z innymi rywalami, a odmowa nie była przyjmowana do wiadomości. Godzinę przed rozpoczęciem turnieju młody chłopiec, Edmund Gaddlegate, któremu hrabia rozkazał porozwieszać transparenty i proporce spadł z wysokiego drzewa na ziemię i złamał nogę. Jego matka wysłała list, w którym napisała, że Edmund nie będzie mógł udać się na turniej. Wkrótce po tym, czterech potężnych służących hrabiego przyszło do jego domu i zaciągnęło ją wraz z synem na zamek. Na miejscu hrabia powiedział, że za karę będzie musiała obserwować, jak jej syn zostaje przywiązany do konia i zmuszony do walki przeciwko hrabiemu i innym rycerzom, którzy przybyli na turniej. Jednakże, gdy inni zawodnicy zobaczyli, że hrabia oczekiwał od nich walki z małym, rannym chłopcem, wstrząśnięci zrezygnowali z turnieju. Upokorzony wściekły hrabia ogłosił, że jeżeli nikt inny nie będzie z nim walczył, on sam zmierzy się z Edmundem. W tej właśnie chwili znajdująca się w tłumie czarownica – Hannah Cockleford – zdecydowała, że pora dać hrabiemu srogą nauczkę. Gdy okrutnik galopował w stronę chłopca z włócznią wymierzoną w jego pierś, rzuciła najpotężniejsze zaklęcie tarczy między niego a Edmunda. Hrabia i jego koń odbili się od niewidzialnej tarczy Hanny, a koń wylądował na złym władcy, wgniatając go w jego zbroję. Przez kilka chwil tłum myślał, że hrabia nie żyje. Gdy ten się poruszył, kibice wydali z siebie jęk zawodu, ale wkrótce wybuchnęli radością. Gdy hrabia odzyskał przytomność, już do końca życia miał uważać, że jest osłem o imieniu Włochaty Cyryl.

BALLADA O GNIEWNYM ANGUSIE McNAGUSIE

O, drogi Angusie – wielkość była ci pisana,
z wielością talentów sława gwarantowana.
Wszyscy sądzili, że stopnie będziesz miał celujące,
lecz twe zaklęcia były kompromitujące.
Gdy ćwiczyliśmy uroki, usłyszałam twój krzyk,
wszystkich aż zmroziło – tak donośny był to ryk!
„Te zajęcia to farsa, tylko czas tu tracę!”
Przez twój napad złości przerwaliśmy pracę.
I tak za każdym razem, na każdej lekcji/
wybuchałeś srogim gniewem z litanią obiekcji
krzyczałeś: „w taki warunkach nie mogę pracować!”
To rzekłszy, jąłeś pracownię demolować.
Receptorzy prosili, byś wykazał nieco cierpliwości,
lecz na te słowa – krewki Angusie – ogarniał cię szał złości!
Gdy zaklęcie nie wychodziło mu od ręki,
łamał różdżkę – trach! – zostawały z niej sęki…
„Już raz próbowałem, dlaczego mi się nie udało!?”
Na próżno pedagogów grono o spokój go błagało.
Więc Angus McNagus tylko siebie winić może,
że sławy nie zdobył, magiczny niebożę.
Powiedzcie moi mili, czego zabrakło Angusowi,
co pomoże w nauce każdemu uczniowi?
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz