KSIĘGA CZARÓW: ROZDZIAŁ 1.


PRZEDMOWA AUTORKI - MIRANDY GOSHAWK
Urodziłam się w biednej rodzinie i byłam najmłodszą z dziewięciu sióstr. Gdy byłam dzieckiem, nie istniała księga zaklęć, w której nieopierzona czarownica mogłaby znaleźć proste i jasne porady odzierające naukę magii z aury tajemniczości. Próbowałam zrozumieć skomplikowane instrukcje zawarte w starych podręcznikach, które otrzymałam w szkole. W domu byłam zdana na łaskę starszych sióstr, które ze mnie drwiły i podawały mi nieprawidłowe inkantacje do każdego zaklęcia, jakiego próbowałam się nauczyć. Ubrania po starszym rodzeństwie mogą być co najwyżej powodem do wstydu, lecz gdy w grę wchodzą zaklęcia to igranie z ogniem. Gdy dorosłam, uświadomiłam sobie, że nie znajdę pomocy, której szukam, dlatego stworzyłam dzieło, które właśnie trzymasz w dłoni – „Księgę Zaklęć”. Pękam z dumy, gdy pomyślę, że ten prosty podręcznik wykorzystywany jest w szkołach magii na całym świecie i został przetłumaczony na 72 języki, w tym na goblidegucki i trytoński. Poprosiłam też o wydrukowanie kilku edycji specjalnych dla moich sióstr, niestety książki zawierały wiele chochlików, które doprowadziły do wielu komicznych omyłek. Na szczęście, ogon Romildy już zniknął i znowu obie się kochamy.

LEWITACJA – WINGARDIUM LEVIOSA
Lewitacja to jedno z pierwszych zaklęć, które opanowuje każdy czarodziej i czarownica. Dzięki temu zaklęciu, adepci magii mogą unosić rzeczy w powietrze jednym machnięciem różdżki.

Historia zaklęcia:
Lewitacja została wymyślona w 1544 roku przez maga Jarletha Hobarta, który niesłusznie uważał, że udało mu się zrobić to, co czarodzieje usiłowali uzyskać od wieków, czyli posiąść sztukę latania. Hobart zaprosił wielu czarodziejów, włącznie z Głównym Magiem Wizengamotu, na swój dziewiczy lot. 16 lipca 1544 roku, Hobart wspiął się na dach miejscowego kościoła i po kilku przemowach oraz popisowym wykonaniu hymnu narodowego, wyskoczył w powietrze. Z początku wyglądało na to, że Hobart dopiął swego. Zawisł w powietrzu na trzy minuty, ale tłum zaczął się niecierpliwić, chcąc zobaczyć, czy gdzieś poleci. W odpowiedzi na gwizdy Hobart począł wykonywać szybkie ruchy, jak przy pływaniu, ale nie dały one żadnych rezultatów. Błędnie uznając, że jego ciężkie buty i szata krępują mu ruchy, zdjął je i cisnął na bok. Po ich wyrzuceniu, Hobart opadł o ponad trzy metry i dla obserwujących stało się jasne, że zamiast obciążać go, odrzucone fragmenty odzienia pomagały mu utrzymać się w powietrzu. Rozwścieczony przez coraz głośniejsze szyderstwa obserwatorów, Hobart rozbierał się dalej, aż w końcu po zdjęciu bielizny, spadł na ziemię nagusieńki łamiąc szesnaście kości i otrzymując karę za, jak określił to Główny Mag, „szalony pokaz głupoty”. Poniżony Hobart powrócił do domu, aby w ciszy kontynuować swoją pracę. W końcu zdał sobie sprawę, że wymyślił zaklęcie, które unosiło przedmioty w powietrze i sprawiało, że lewitowały przez czas zależny od ich wagi oraz umiejętności osoby rzucającej zaklęcie. Małe zwierzęta, a nawet dzieci, mogły być uniesione w powietrze, ale gdy się tam znalazły, nie mogły kontrolować kierunku, w którym zmierzały. W związku z tym Hobart zorganizował drugi pokaz, na którym zebrał się jeszcze większy tłum mając szczerą nadzieję na kolejny ubaw po pachy. Nowy pokaz był z początku o wiele lepszy niż pierwszy. Udawało mu się podnosić różne przedmioty, począwszy od małych kamieni, a skończywszy na przewróconych drzewach. Niestety, wiwaty tłumu tak uderzyły Hobartowi do głowy, że w ramach wielkiego finału postanowił unieść w powietrze kapelusz Głównego Maga. Dopiero w tej chwili wraz z całym tłumem zdał sobie sprawę, że Główny Mag nosi tupecik. Przeżył to co miało nastąpić potem tylko dzięki uniesieniu szat Głównego Maga na jego głowę i szybkiej ucieczce.

ZAKLĘCIE WODNE – AQUAMENTI

Zaklęcie wodne wytwarza czystą, zdatną do picia wodę z czubka różdżki.

Zaklęcie Bąblogłowy wytwarza bańkę powietrza wokół głowy rzucającego. Jest bardzo przydatne w trakcie podwodnych wycieczek i gdy pragniesz uniknąć brzydkich zapachów.

ZAKLĘCIE OTWIERAJĄCE – ALOHOMORA

W magicznym świecie istnieje wiele sposobów na przejście przez zamknięte drzwi (patrz zaklęcie podpalające, zaklęcie żłobiące i zaklęcie redukcji), gdzie chcesz wejść lub deportować się dyskretnie, zaklęcie otwierające będzie bardzo przydatne.

Przed odkryciem zaklęcia otwierającego, najpopularniejszym zaklęciem używanym w tym celu było „Portaberto!”, które z reguły wyrywało zamek z drzwi i czasami zostawiało dymiącą dziurę w miejscu, w którym powinien znaleźć się klucz. Ale i tak było lepsze niż „Sezamie, otwórz się!”, poprzednie najpopularniejsze zaklęcie, które wyrywało drzwi z zawiasów i zamieniało je w drewno na opał.

Historia zaklęcia:
Słynne zaklęcie otwierające pojawiło się w Wielkiej Brytanii w siedemnastym wieku, za sprawą czarodzieja-włamywacza, Eldona Elsrickle’a, który zbiegł z Wysp Brytyjskich na Czarny Ląd, usiłując uniknąć kary za dokonane włamania. Elsrickle powrócił do kraju w przebraniu, podbudowany posiadaniem dwóch skarbów. Pierwszym był młody potwór zwany Nundu. Straszne stworzenie przypominające geparda, które po osiągnięciu dojrzałości mogło pożerać całe tłumy jednym kłapnięciem szczęki. Jednak młode jeszcze zwierzę można było obezwładnić zaklęciem oszałamiającym. Elsrickle chciał je wykorzystać do strzeżenia domu podczas swej nieobecności. Drugim skarbem przywiezionym przez Elsrickle’a było zaklęcie starego, afrykańskiego czarodzieja: „Alohomora”, znane też jako zaklęcie otwierające lub „Przyjaciel złodzieja”. Elsrickle powrócił na przestępczą ścieżkę. Teraz już żaden dom w Londynie, czy należący do mugoli czy czarodziejów, nie był bezpieczny. Elsrickle szybko obłowił się w klejnoty, obraz oraz antyki, ukrywając je w domu strzeżonym przez Nundu. „Złodziej – zjawa ze starego Londynu” natychmiast trafił na pierwsze strony wszystkich gazet, mugolskich i czarodziejskich. Każdy zachodził w głowę jak łotrzyk dostawał się do domów nie wybijając szyb i nie korzystając z drabin. Zdarzało się, że Elsrickle został przyłapany w domu jednego z czarodziejów… Przy każdej wpadce, w zamian za wolność, przebiegły złoczyńca, oferował swoje wspaniałe zaklęcie. Na ten układ poszło tyle przekupnych dusz, że wkrótce po stolicy zaczęła grasować szajka określana mianem „Widmowych złodziei”. Elsrickle był pewny, że nikt nie włamie się do jego domu zaznaczając każdemu, że w jego domu trzymany jest wciąż rosnący Nundu. Każdego ranka, nim wchodził do domu, wpierw usypiał zwierzę przez dziurkę od klucza i budził je dopiero wieczorem, gdy wychodził z domu. Aż nadszedł ów pechowy dzień, kiedy to Blagdon Blay, czarodziej okradziony 19 razy w przeciągu dwóch tygodni stworzył zaklęcie antyotwierające. W przeciągu jednej nocy wszystkie drzwi do domów czarodziejów zostały zablokowane, a do ochrony mugoli wysłano specjalne oddziały. Ostatniego dnia niecnego żywota, Elsrickle wrócił do domu po tym, jak nie udało mu się nigdzie ani razu włamać. Zmęczony i sfrustrowany, na śmierć zapomniał o tym, aby przed wejściem do domu uśpić swojego potwora Nundu. Ostatnim wypowiedzianym przez niego słowem, zanim został pożarty, było „Alohomora”.

ZAKLĘCIE OŚWIETLAJĄCE – LUMOS

To zaklęcie rozświetli czubek twojej różdżki, zapewniając światło w ciemności. Zaklęcie oświetlające jest proste, ale wymaga skupienia. Musisz bardzo uważać, żeby przez pomyłkę nie podpalić swojej różdżki, gdyż uszkodzenia tego typu mogą być trwałe. Jeżeli wątpisz w swoje umiejętności, być może lepiej będzie kupić magiczną latarnię.

Informacje od Mirandy Goshawk:
Fakt, że różdżki potrafią świecić, został odkryty dosyć niedawno, pod koniec osiemnastego wieku. Pośród tych, którzy twierdzili, że wynaleźli to rewolucyjne zaklęcie, był niemiecki czarnoksiężnik Garvin Luegner, który z naciskiem podkreślał, że to efekt uboczny prac nad Proszkiem Natychmiastowej Ciemności. Później okazało się, że Leuegner kłamał w sprawie Lumos, a do tego jego proszek służył jedynie do lekkiego przygaszania światła. Zaklęcie oświetlające zostało wymyślone w 1772 roku przez Levinę Monkstanley. Będąca niezwykle utalentowaną czarownicą Departamentu Tajemnic, Levina pewnego dnia zaskoczyła swoich współpracowników rozświetlając czubek swojej różdżki w trakcie poszukiwań upuszczonego pióra w mrocznym kącie. Przed odkryciem Leviny korzystano z wszelkiego rodzaju magicznych latarni, świec i tworzących światło zaklęć o różnej skuteczności. Miały one na celu rozproszenie naturalnego mroku, ale też ciemności stworzonej za pomocą zaklęć.

OPOWIEŚĆ O LENIWEJ CZAROWNICY

Izadora Rose, młoda czarownica,
doprawdy urocza,
nos jak anielica, zakupiła różdżkę – wspaniały okaz,
w jej dłoni lśniła niczym cudny topaz.
„Niech to będzie dla was przestrogą”
– powiedziała przyjaciołom, ale też i wrogom.
„Już nigdy nie będę musiała pracować!”
Między nami mówiąc – lubiła leniuchować.
Gdy znowu ktoś wejdzie mi w paradę,
moja różdżka raz – dwa da sobie z nim radę.
A jeśli pojawią się dalsze kłopoty,
to różne klątwy pójdą wnet w obroty.
Wszystko czego pragnę, musi stać się moje,
a to maleństwo ukróci wszelkie znoje.
Użyła więc różdżki nie wiedząc, że to błąd
i z włosów czarnych zrobiła sobie blond.
Tak mijają godziny, dni i tygodnie,
a dziewczę wypoczywa sobie wygodnie.
Nowych zaklęć nie uczyła się wcale,
a stare nie ukazywały jej w chwale.
Nie miało włosów koloru nocy
i jej zaklęciom brakowało mocy.
Różdżka straciła swój dawny blask,
a niebo rozerwał donośny wrzask.
Różdżka została o to obwiniona
z pluskiem lądując w stawie utopiona.
Jestem pewna i nie jest to brednia,
że wiesz dlaczego Rose z zaklęć była średnia.
Co musisz robić, co ona zaniedbała
– to nie błahostka, to sprawa niemała.
Odpowiedz i zaraz to w życie wcielać zacznij,
albo zmienię was w ropuchy, kochane robaczki.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz