Islandzkie


ISLANDZKIE

”Harry Potter og viskusteinninn”

Niewiele brakowało, a moja pierwsza podróż do Londynu, nie doszłaby do skutku. Wszystko przez islandzki wulkan, którego erupcja skutkowała zawieszeniem lotów. Na szczęście pył opadł i mój lot odbył się bez zakłóceń. Nie bez powodu zatem uważam Islandię za tykającą bombę zegarową, która w każdej chwili może eksplodować. Poniekąd to oksymoron, ponieważ sama nazwa wskazuje, że jest to „kraj lodu”, podczas gdy aktywności wulkanicznej do chłodnych nie zaliczymy. Tak czy inaczej – w całych swoich poszukiwaniach zagranicznych „Potterów” bardzo późno skierowałem się ku wyspie lodu i ognia, tudzież ognia i lodu. Może i słusznie, ponieważ sposób w jaki pozyskałem tamtejszy „Kamień Filozoficzny” do zbioru na długo zapadnie mi w pamięć. Chętnie podzieliłbym się w tym momencie sekretem, jednak zobowiązany jestem dochować tajemnicy, albowiem osoba, która podarowała mi ową książkę, zapewne wolałaby pozostać anonimowa.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. "wolałaby pozostać anonimowa" prawda?
    Wybacz, że dopisuję, ale chciałam zwrócić uwagę, że w poście brakuję końcówki.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dziękuję za zwrócenie uwagi :) Blog.pl uwielbiał "przycinać" wpisy, a tutaj mamy tego efekt...

      Usuń