Helena Bonham–Carter



Kultowa, jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna i ekscentryczna, a dodatku uwielbiana przez fanów na całym świecie, wywołująca jedne z najgłośniejszych pisków w tłumie, przykuwająca uwagę jak nikt inny. Najbardziej znana z ról w filmach, które wyreżyserował jej partner życiowy – Tim Burton. Nie można zaprzeczyć, iż Helena Bonham Carter (ur. 26 maja 1966 r. w Londynie) to wielka aktorka idealnie nadająca się do odgrywania zbzikowanych, często groteskowych postaci. Fenomenalna w musicalu „Sweeney Todd: demoniczny golibroda z Fleet Street”, gdzie z Johnnym Deppem stworzyła unikalny i bardzo mroczny duet, wspaniała w „Jak zostać królem”, za co otrzymała nominację do Oscara (drugą nominację do tej nagrody Helena otrzymała za występ w „Miłości i śmierci w Wenecji” – oto „normalne” wcielenia aktorki, uniemożliwiające zaszufladkowanie jej, a potwierdzające wszechstronność). Jedno jest pewne – gdziekolwiek aktorka się pojawi, pozostawi po sobie ślad nie do zatarcia. Rola w „Harrym Potterze” tylko dowodzi pokładom szaleństwa, które przed kamerą aktorka potrafi z siebie wykrzesać. Grać szalonego może każdy, ale być naturalnym w tym szaleństwie i obłędzie – tylko nieliczni. Za swoje wielkie zasługi artystyczne, w 2012 r. Helena Bonham Carter ma zostać odznaczona przez samą królową Elżbietę II Orderem Imperium Brytyjskiego i otrzymać tym samym tytuł Komandora orderu (z ang. CBE).


***



Helena Bonham Carter, podobnie jak Alan Rickman, potrafi porwać za sobą tłum, stać się ikoną. Tylko dwa nazwiska – poza nazwiskami trójcy (Dan, Rupert, Emma) i J.K.Rowling wywołały na światowej premierze prawdziwą burzę okrzyków i pisków: Alan Rickman i Helena Bonham Carter. Wśród gigantycznego tłumu fanów, byli tacy, którzy przyjechali na Światową Premierę „Harry’ego Pottera i Insygnia Śmierci cz. 2” tylko ze względu na aktorkę wcielającą się w diabelską Bellatriks Lestrange. Wokoło dziewczyny płakały, kiedy Helena pojawiła się na scenie. Sam nie wiem co czułem, kiedy aktorka podeszła do fanów po drugiej stronie, naprzeciwko mnie. Choć próbowałem już listownie zdobyć jej autograf, moje staranie jak dotąd nie przyniosło żadnego rezultatu. Jakie to szczęście, że fanki stojące w pobliżu mnie rozpoznały matkę Heleny – od razu ją zawołały. Krótka rozmowa na temat tego jak bardzo uwielbiają jej córkę, jak marzą o tym, by do nich podeszła i piorunujący rezultat – uśmiechnięta Elena podeszła do swojej córki i niemalże odciągnęła ją od fanów z naprzeciwka i przyprowadziła do nas. To było jak najpiękniejszy sen, niemalże abstrakcyjne uczucie, kiedy Helena Bonham Carter stanęła tuż przede mną – była na wyciągnięcie ręki.

Uśmiechnięta, bardzo sympatyczna i skora do żartów. Nie da się jej opisać jednym słowem, choć najbliższym prawdzie będzie „charyzmatyczna”, co jednak nie oddaje pełni jej osobowości i emocji, które wywołuje. Zapłakane, chlipiące i tulące się fanki – taki był efekt przejścia Heleny, kilkanaście sekund, które dla wielu ludzi obecnych wówczas na Trafalgar Square były spełnieniem marzeń. Choć bardzo lubię Helenę, uważam ją za wspaniałą aktorkę i z wielką przyjemnością oglądam filmy z jej udziałem, choć euforia przepełniała mnie przy bezpośrednim spotkaniu z nią, mimo najszczerszych chęci – nie mógłbym porównywać się z jej największymi fanami – z ludźmi, którzy oddaliby wszystko, byleby móc ją spotkać, widzieć na żywo choćby przez sekundę. Czego nigdy nie zapomnę? Jej słów, które do mnie wypowiedziała patrząc prosto w oczy: „bardzo dziękuję, życzę ci wszystkiego najlepszego”. Niby tak niewiele, ale słowa te wypływające z ust tak niezwykłej osobistości i osobowości jak Heleny Bonham Carter są oceanem spełnionych marzeń.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. Wszystko tak pięknie opisanie. Tylko pozazdrościć spotkania.
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju też chciałabym ją spotkać to moja ulubiona aktorka!!!! :D

    OdpowiedzUsuń