Dolnoniemieckie


DOLNONIEMIECKIE

”Harry Potter un de grulig Kamer”

Skoro niemieckie, to musi być z Niemiec i z pewnością jest silnie z nimi związane. A jednak – choć język dolnoniemiecki bardzo często uznaje się za dialekt języka niemieckiego, jest on jednak dużo bliższy holenderskiemu. Naiwnym myśleniem z mojej strony było, że skoro jestem w stanie bez problemu czytać „HP” po niemiecku, to i z dolnoniemieckim sobie poradzę. Nic bardziej mylnego. Podobieństwa są – jak to w językach germańskich, ale można się ich doszukiwać i w stosunku do niemieckiego i holenderskiego i afrikaans. Jakby jednak nie było – inicjatywa wydania książek J.K.Rowling (co prawda tylko dwóch pierwszych, ale jednak) jest bardzo słuszna, ponieważ dolnoniemiecki jest językiem zagrożonym i chronionym. A co za tym idzie – nie każda książka doczeka się tłumaczenia na ten język. „Harry Potter” się doczekał z tego samego powodu, dla którego doczekał się translacji łacińskiej, starogreckiej czy bretońskiej – dla celów naukowych i popularyzacji języków wymarłych bądź mniej popularnych. Ale wypada też powiedzieć w tym miejscu coś o samej książce – wydanej nie tylko z iście niemiecką precyzją, ale też lekko przerobioną niemiecką okładką. Moim zdaniem – niewątpliwie wydanie godne i warte uwagi.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz