David Yates


Opinie na jego temat są różne – jedni go kochają, inni nienawidzą. Wielu uważało, że ekranizacje „Zakonu Feniksa” i „Księcia Półkrwi” są najsłabszymi z całej serii, wielkie oburzenie wywołał wybór Davida Yatesa (ur. 1963 r.) na stanowisko reżysera ostatnich części cyklu. Osobiście nigdy nie podzielałem tych złych opinii – piąty i szósty film uważam za dobre, obydwie części „Insygniów Śmierci” za fenomenalne.

***

W styczniu 2011 zdecydowałem się napisać list do Davida Yatesa, którego uważam za najlepszego reżysera „Harry’ego Pottera”. Nie mogę zaprzeczyć, że pewne momenty w jego filmach mnie zaskoczyły, jeden wprawił w osłupienie i niesmak (znana chyba wszystkim scena w „Księciu Półkrwi”, kiedy Ginny zawiązuje Harry’emu sznurowadło), jednak summa summarum jego dzieła mają więcej plusów niż minusów. Będę bronił reżysera, który mając niewiele ponad 2 godziny filmu, musi przedstawić w nim olbrzymie partie materiału i szczegółów z książek Joanne Rowling. Po seansie „Insygniów Śmierci” nie mam wątpliwości, że gdyby i poprzednie filmy były dzielone na dwa, również byłyby to obrazy wielkiej klasy, z charakterem i pełnią magii. Wysłałem zatem list do pana Yatesa i oczekiwałem odpowiedzi, jednak się nie doczekałem.

Brak listownej odpowiedzi zrekompensowało mi osobiste spotkanie reżysera w Londynie, na uroczystej premierze „Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci cz.2” – wówczas David nie tylko dwukrotnie podpisał się w mojej książce (zajęty odpowiadaniem na dziesiątki pytań, nie zauważył, że podpisu się dwa razy w tej samej książce), ale i pozostał blisko naszego sektora, do którego co jakiś czas podchodził, by z nami porozmawiać. Wielki szacunek dla reżysera czterech „potterowych” filmów i bardzo sympatycznego człowieka.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz