Bonnie Wright


Aż dziw uwierzyć, że ta niepozorna dziewczynka występująca zaledwie w jednej scenie „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego”, w kolejnych częściach wywoła tyle zamieszania. Początki Bonnie Wright w filmowej adaptacji magicznego cyklu nie zwiastowały takiego rozwoju aktorki. Choć według wielu osobób Bonnie Wright, a może raczej – sama Ginny Weasley – nie pasuje do Harry’ego Pottera, ja pokuszę się o sparafrazowanie pewnego stwierdzenia mojego byłego nauczyciela historii: „Chłopcy uganiają się za ślicznymi dziewczynami, ale potem wiążą się z tymi przeciętnymi, bo tylko z takimi można być szczęśliwym”. Choć nie pokusiłbym się o stwierdzenie, że Bonnie/Ginny jest przeciętną dziewczyną, według mnie jej prostota bardzo pasuje do Harry’ego. Po tylu przejściach człowiek poszukuje spokoju i stabilności w życiu – sądzę, że Ginny potrafi to Harry’emu zapewnić. Ale dlaczego odbiegam od postaci aktorki i piszę o jej filmowym wcieleniu? Otóż ta młoda dziewczyna (ur. 17 lutego 1991 r.) świetnie zagrała Ginny Weasley, dając jej duszę i charakter, który w każdym filmie był bardzo przez scenarzystów ograniczany i maskowany. Aż dziw uwierzyć, że tak ważna bohaterka, która posiada tak naprawdę niewiele czasu ekranowego, może zostać przedstawiona w tak subtelny i naturalny sposób. Ambicja i determinacja zaprowadziła 9-letnią wówczas Bonnie na casting do „Harry’ego Pottera”, podczas którego otrzymała rolę Ginny. Zaraz po informacji o angażu, młodziutka aktorka zaczęła… czytać książkę J.K.Rowling, której wcześniej nie znała.

***
Bonnie Wright spotkałem jeszcze wtedy, kiedy wcale nie myślałem o zbieraniu autografów – jako potteromaniak, nie mogłem odpuścić sobie uczestnictwa w oficjalnej polskiej premierze „Harry’ego Pottera i Księcia Półkrwi”, na której byli również obecni Bonnie i Matthew Lewis (Neville Longbottom). 20 lipca 2009 w Krakowie zasiał we mnie myśl o zbieraniu autografów od potterowej obsady – emocje, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem dwójkę tak dobrze znanych mi i lubianych aktorów, sprawiły, że zakiełkowało we mnie pragnienie, które wkrótce potem zacząłem zaspokajać. Kiedy Bonnie Wright wysiadła z samochodu i skierowała się do nas, zebranych pod kinem Kijów, by rozdawać tu autografy, nie mogłem nie dać się porwać tej niesamowitej atmosferze.

To był prawdopodobnie najważniejszy z tych WIELKICH dni związanych z moim potterowym zamiłowaniem, które do tamtej pory przeżyłem. Wtedy zdobyłem pierwsze dwa autografy, które zapoczątkowały całą dalszą pasję.

Widząc Bonnie na Światowej Premierze, 7 lipca 2011 w Londynie, nie mogłem oprzeć się cudnemu wrażeniu, że po raz drugi spotykam „znajomą” – wszakże oglądam ją już od blisko 10 lat w filmach o Harrym Potterze, drugi raz spotykam na żywo – mylne wrażenie, ale zdecydowanie bardzo odstresowujące przy bezpośrednim spotkaniu z aktorką. Przekazałem Bonnie polskie pozdrowienia i podziękowałem za Kraków – może to kolejne złudzenie, ale wydawało mi się, że bardziej się do mnie uśmiechnęła kiedy wspomniałem o tym, że spotkaliśmy się w Polsce. Jakby nie było – Bonnie i Matt pozostaną dla mnie jednymi z najważniejszych aktorów „Harry’ego Pottera” – budzą we mnie bardzo miłe wspomnienia i sentyment – gdyby nie ich wizyta w Polsce, pewnie nigdy nie zająłbym się kolekcjonowaniem autografów, a w konsekwencji – nie dotarłbym na Światową Premierę „HP7.2” do Londynu i nie przeżyłbym najwspanialszego dnia w moim życiu.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz