Alan Rickman



Człowiek, którego przedstawiać nikomu nie trzeba. Gdziekolwiek się pojawi, wywołuje przepełnione ekscytacją piski i wrzaski zakochanych w nim do szaleństwa fanek. Mówi się, że gdyby jedwab miał głos, to brzmiałby on jak Alan Rickman. Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić – jego głos jest jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny, stworzony do teatru do deklamacji poematów. Być może to właśnie dlatego urodzony 21 lutego 1946 r. w londyńskiej dzielnicy, Hammersmith, Alan Rickman swoją przygodę z aktorstwem zaczynał właśnie na deskach teatrów. I pomyśleć, że zanim zainteresował się graniem, jego ambicją było prowadzenie salonu zajmującego się projektami okładek płyt i plakatów. Nie będzie nieodpowiednim stwierdzenie, że dobrze, iż ten plan nie wypalił, a samo studio upadło, ponieważ to wtedy pan Rickman udał się na przesłuchanie do Royal Academy of Dramatic Art., gdzie został przyjęty. Pierwsze większe sukcesy odnosił jako aktor szekspirowski – jako Tybalt w „Romeo i Julii”, jednak to dopiero koniec lat 80. przyniósł Alanowi sławę – „Niebezpieczne związki” podbiły nie tylko West End, ale i Broadway.

Jako aktor filmowy, Alan Rickman zadebiutował w kultowym dziś filmie akcji, który zna chyba każdy – „Szklana Pułapka”. Dzięki roli Hansa Grubera zyskał miano specjalisty od grania czarnych charakterów. Kolejne wielkie produkcje z jego udziałem potwierdzają jego niezwykłe umiejętności w odgrywaniu złych bohaterów – idealnym tego przykładem będzie „Robin Hood: Książę Złodziei”. Jeśli chodzi o ogólny dorobek artystyczny Alana, trudno cokolwiek pominąć, ponieważ w każdym z filmów, w których zagrał stworzył wyśmienitą kreację aktorską – „Rozważna i romantyczna”, „To właśnie miłość”, „Pachnidło”, „Sweeney Todd: demoniczny golibroda z Fleet Street” – to tylko wierzchołek góry lodowej. Uwielbiany przez fanów, doceniany przez krytyków, ambitny i oddany aktorstwu - wszakże sam powiedział: „Kiedy robisz film, to przestaje być tylko film, lecz staje się częścią twojego życia.”

***

Dla mnie Alan Rickman to aktor szczególny. Byłem jego fanem na długo przed „Harrym Potterem” – wszakże mając starszego brata, nie mogłem pominąć seansu „Szklanej Pułapki” czy „Robin Hooda: Księcia Złodziei”. Te filmy w moim domu miały status kultowych – często odtwarzane, coraz bardziej zużyte kasety VHS, a jednak nie przeszkadzało to w cieszeniu się każdym seansem. Po latach spotkała mnie bardzo miła niespodzianka, kiedy w postaci Severusa Snape’a, z pewnym trudem rozpoznałem Alana Rickmana – potem był już tylko zachwyt.

Sposobność napisania listu do Alana Rickmana była dla mnie nie lada próbą. Wiedziałem, że ten list musi być szczególny i mimo, że zdawałem sobie sprawę, iż szanse na otrzymanie autografu aktora są znikome, musiałem spróbować. Obejrzałem kilkanaście amatorskich nagrań, na których Alan rozdawał autografy – chciałem potwierdzić w ten sposób tezę, według której nie podpisuje on zdjęć przedstawiających Snape’a. I koniec końców znalazłem nagranie potwierdzające owe przekonanie. Aktor cierpliwie i z uśmiechem podpisywał się w notatnikach, książkach, na zdjęciach, aż do czasu, gdy jeden fan podsunął mu zdjęcie z „Harry’ego Pottera”. Wówczas pan Rickman wprost powiedział, że tego nie podpisze. Jak się okazuje – zdjęcia Snape’a z autografem Alana Rickmana były bardzo chętnie sprzedawane na aukcjach internetowych – wielu artystów nie pochwala tego – podobne zdanie w tej kwestii ma Robbie Coltrane wcielający się w postać Hagrida. Koniec końców, zdałem sobie sprawę, że chcąc mieć jakiekolwiek szanse na otrzymanie odpowiedzi, muszę wysłać zdjęcie Alana Rickmana, a nie Mistrza Eliksirów. Prawdziwym wyzwaniem okazało się być napisanie listu – ostatecznie postawiłem na pełną szczerość i zamiast na „Harrym Potterze” skupiłem się w nim niemalże całkowicie na „Szklanej Pułapce” i „Robin Hoodzie” z domieszką „Pachnidła” i najlepszego moim zdaniem musicalu, jaki kiedykolwiek widziałem – „Sweeney Todd: demoniczny golibroda z Fleet Street”. 14 stycznia 2010 r. wysłałem list z prośbą o autograf. Sądząc po doświadczeniach innych fanów, zazwyczaj po 2 – 3 miesiącach przychodziła odpowiedź od asystentki pana Rickmana, która przepraszała za nie podpisane zdjęcia, tłumacząc to jego zagranicznymi projektami i występami. Niestety – minęły 3 miesiące, a moja odpowiedź nadal nie nadeszła. Pogodziłem się z niepowodzeniem – wszakże tego się spodziewałem. Zacząłem pisać drugi list, dopracowywałem go w każdym detalu, ale wciąż coś przeszkadzało mi w doprowadzeniu go do idealnej formy i dokończeniu. Ostatecznie nigdy go nie dokończyłem.

Jakież było moje zaskoczenie, kiedy 5 lipca 2010 r. doszła do mnie odpowiedź. Najpierw wyciągnąłem list – byłem pewny, że zawiera przeprosiny za brak autografu. Kiedy dobrnąłem do końca, zaskoczenie przerodziło się w radość, której nie było końca. Błyskawicznie wydobyłem z koperty zdjęcie, które wysłałem do Alana z jego własnoręcznym autografem i dedykacją. To był mój pierwszy wielki sukces w rodzącej się wówczas pasji zbierania autografów gwiazd „Harry’ego Pottera”. I nadal jest jednym z największych moich osiągnięć– wspaniała pamiątka od człowieka, którego znam i szanuję całe życie.

Najpiękniejsze w tym sukcesie jest to, że zmobilizował mnie on do dalszego działania. Kiedy zdobyłem adres teatru, w którym grał Alan Rickman, postanowiłem jeszcze raz spróbować swoich sił. Podobnie jak za pierwszym razem - potraktowałem list do tego aktora jako jedno z największych wyzwań, których się podejmuję. I nie ma tu sensu dłużej się rozpisywać, ponieważ nawet tysiące słów nie oddadzą wielkiej sympatii, którą darzę Alana Rickmana, ani tym bardziej - nie zobrazują jego wielkiego talentu. 24 stycznia 2012 r. wysłałem list na adres sztuki "Seminar" i tym razem moje oczekiwanie na odpowiedź było dużo krótsze, ponieważ już po niespełna 13 dniach otrzymałem fantastyczną odpowiedź. Jak to jest otrzymać odpowiedź od Alana Rickmana we własnej osobie? Nie pytajcie - bo tego nie da się opisać.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. Podałbyś link do filmiku, w którym Alan odmówił podpisania zdjęcia Snape'a? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakieś 3 lata temu nie miałbym problemu z podaniem tego linku, ale mój stary komputer już dawno sczezł, a tylko na nim miałem zapisany ten filmik. Pamiętam jedynie, że było to przed jakimś teatrem, gdzie Alan rozdawał autografy.

      Usuń